wtorek, 1 sierpnia 2017

Podsumowanie lipca


Chciałam dać ładne, letnie zdjęcie, z lazurową wodą i bezchmurnym niebem. Ale bądźmy szczerzy, obecne lepiej pasuje do pięknej pogody, jaką nad polskim morzem (i nie tylko) raczy nas tegoroczne lato. Cóż, deszcze sprzyjają czytelnictwu, jak wiadomo, choć na pewno milej byłoby przewracać strony na słońcu :)

Po trudnym czytelniczym czerwcu, lipiec okazał się przyjemnym zaskoczeniem. Nie tylko udało mi się sięgnąć po więcej książek, ale też niemal wszystkie były co najmniej dobre. A w każdym razie - żadnego prawdziwego gniota. Oby sierpień upłynął podobnie :)


Przeczytane:


W tym miesiącu w sumie 9 książek, z tego 3 po angielsku. (Linki do ewentualnych recenzji ukryte w tytułach książek). 



1. Gra Endera - Orson Scott Card
...czytana co najmniej czwarty raz. Nie zestarzała się od tych 12 lat, kiedy czytałam ją po raz pierwszy - za każdym razem jest tak samo dobra.





2. Duchowe życie zwierząt - Peter Wohlleben
Pozycja obowiązkowa dla dzisiejszego zabieganego człowieka, który myśli, że jest jedyną zdolną do uczuć wyższych istotą i ogółem królem świata. Zapraszam pojutrze na recenzję :)




3. Ostrze zdrajcy - Sebastien  de Castell
Moje fantastyczne odkrycie roku. Cieszę się, że przeczytałam, mimo początkowego sceptycyzmu.






4. Ulica Rajskich Dziewic - Barbara Wood
Dotąd znałam tylko jedną dobrą książkę o kobietach w świecie muzułmańskim (było to Tysiąc wspaniałych słońc). No to teraz znam już dwie.



5. Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska
Książka dość neutralna: świetny pomysł na świat został zrównoważony mocno przeciętną historią i wkurzającymi bohaterami. A mogło być tak pięknie...




6. Pięść Dawida. Tajne służby Izraela - Artur Górski
Sama nie wiem, czego spodziewałam się po tej książce - ujawnienia sekretów tajnych służb? Być może. Oczywiście, nie doszło do tego - w końcu po to właśnie są tajne ;) Niestety, sama książka mnie rozczarowała, informacje są poszatkowane i fragmentaryczne, a do tego autor poświęca uwagę nie temu, co trzeba. Przykład: poznamy wszystko na temat historii i wykorzystania krav maga, ale fascynująca dla mnie historia najbardziej krwawego zamachu na izraelskim lotnisku, dokonanego przez Japończyków, streszczona zostaje już w kilku zdaniach, bez szans na dowiedzenie się, jakie konkretnie powiązania skłoniły bojowników z kraju kwitnącej wiśni do rozstrzelania turystów w Tel Avivie. Trochę szkoda.


Przeczytane po angielsku:




1. Gwiezdny Pył (Stardust) - Neil Gaiman
Baśń dla dorosłych - nawet jeśli brzmi to pretensjonalnie. Budzi skojarzenia z Ostatnim Jednorożcem Beagle'a, którego w związku z tym jak najszybciej muszę sobie przypomnieć.




2. Gwiazd naszych wina (The Fault in Our Stars) - John Green
Recenzji nie będzie. Książka trudna, ciężka - mimo lekkości stylu i kąśliwego humoru narratorki - a do tego wyczerpująca psychicznie. I dobra, oj, dobra...



3. Spirit Animals: Zwierzoduchy
    (Wild Born) - Brandon Mull

Niby wszystko fajnie, niby czuć, że to Mull... ale jakoś zamiast uczty dostajemy popłuczyny po Baśnioborze i Pozaświatowcach. Jakby autorowi zabrakło trochę serca do tej historii, skoro wiedział, że kolejne tomy (po które raczej nie sięgnę) napisze już ktoś inny... 



~~~


Rozegrane:


Dla odmiany nie mieliśmy za dużo czasu na rozgryzanie nowych tytułów. Ubiegły miesiąc upłynął więc pod znakiem Lords of Waterdeep - niezbyt klimatycznej, ale za to bardzo fajnej mechanicznie adaptacji realiów Forgotten Realms na warunki planszówkowe. Na pewno pokuszę się o recenzję, ale najpierw musimy lepiej ograć ten tytuł.

Na stół wracały też dobrze już znane Wsiąść do Pociągu oraz Steam Park, za pomocą których wprowadziliśmy ostatnio do hobby kolejną nową osobę :) Nie używałam dotąd Steam Parku do gry z całkiem niegrającymi osobami, ale tytuł ten sprawdził się znakomicie.

~~~


Obejrzane:


1. Król Artur: Legenda Miecza - reż. Guy Ritchie
Szanowni Państwo, oto retheme filmu 300 w realiach pseudo średniowiecznych mitów (mało) arturiańskich. Zachowuje genialną oprawę muzyczną oraz komiksową plastyczność pierwowzoru (jedynie mężczyźni są bardziej ubrani), a do tego dodaje typowo guyritchiowy sposób montażu, co czyni tę produkcję pozycją obowiązkową dla wielbicieli filmowego "Sherlocka Holmesa". 
I tyle. Fajne było, ale nie do końca rozumiem zachwyty nad "ambitnością" tego obrazu.


2. Był sobie pies - reż. Lasse Hallström
Wszystkie filmy z psami tak na mnie działają - ryczę przez pół filmu, a potem mam doła przez jeszcze jakiś czas. Tak było z Marleyem, z Hachiko (tu już w ogóle), więc jak można się domyślić, z Baileyem nie było inaczej. Ładna historia, nawet jeśli odrobinę naiwna, ale ładna. Może sięgnę po książkę...


3. Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski - reż. Kelly Asbury
Dość regularnie oglądamy filmy animowane. Jedne są bardziej odkrywcze, inne mniej - nowe Smerfy należą zdecydowanie do tej drugiej kategorii, choć seans okazał się całkiem przyjemny. No i zdecydowanie zmarnowaliśmy potencjał naszego kota Muszu - powinien mieć na imię Klakier...




~~~


A jak Wam minął lipiec? Jakieś odkrycia książkowe, planszówkowe lub filmowe, które moglibyście polecić? :)

25 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę sięgnąć po Duchowe życie zwierząt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję przeczytać w sierpniu Sekretne życie drzew. Zdecydowanie do mnie przemówiło to, o czym opowiada autor, a szacunek, jaki okazuje całemu żyjącemu światu, jest przepiękny. Polecam i zapraszam na recenzję za parę dni :)

      Usuń
  2. Z książek cztery znam + jedną właśnie czytam. Duchowe życie zwierząt mam w planach i okropnie żałuję tej Pięści Dawida, bo lubię takie książki.

    W Lordsów musimy zagrać :P

    A Ty nie miałaś Misji na czterech łapach? Wydawało mi się, że kiedyś u Ciebie widziałam... Jeśli nie, to daj znać, dorzucę do Endymiona Był sobie pies :D

    A w Arturze nie rozwalił Cię pogrzeb? To składanie flagi było kosmiczne! I kilka innych rzeczy z tym związanych. Ale jak już mówiłam - podobało mi się jako kino rozrywkowe, lubię styl kręcenia Richiego, muzyka była świetna (zaczyna brzmieć jak nasza rozmowa o Źródle, ale puenta będzie inna), sam pomysł też przypadł mi do gustu, bo było w nim coś odświeżającego, ale było trochę za dużo zgrzytów, żeby uznać go za bardzo dobry film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięść Dawida - no, możesz spróbować, ale mnie naprawdę rozczarowało. Kulisy niektórych wydarzeń są całkiem ciekawe, ale to wszystko przytłoczone jest np. historią (szczegółową...) powstania uzi albo właśnie tej nieszczęsnej krav maga. W dodatku mam chwilami wrażenie, że on to pisał dla osób, które już coś w temacie wiedzą, bo jakby brakowało podstaw. No, skupia się nie na tym, co trzeba, po prostu. A japoński zamach w Izraelu brzmi świetnie, nie?

      W Lordsów zawsze chętnie :D Strasznie pozytywna gra, akceptowalny poziom negatywnej interakcji. Jestem ciekawa właśnie jak wypadnie na więcej osób, bo wtedy ma się dużo mniej agentów do wysyłania i na pewno wrażenia są inne.

      Nie miałam Misji na czterech łapach. Mój pierwszy kontakt z tą książką to była Twoja recenzja. Miałam Misję szczeniak (i polecam), to w sumie jedyne, co ma i psa i misję na mojej półce ;)

      Więcej scen w Arturze "rozwalało". Kino rozrywkowe, tak, na miarę 300 właśnie ;) czyli ładnie wygląda, plastyczne, ciekawy montaż... Muzyka jest genialna, najlepsza z całej produkcji, powinnam to chyba zaznaczyć w podsumowaniu, ale już za późno ;)

      Usuń
  3. Co do Był sobie pies, to ja się poryczałam na książce przy końcówce, filmu nie widziałam. Król Artur był fajny, dobra rozrywka, ale w pamięć zapada tylko montaż i muzyka. Gratuluję przeczytanych książek :) Znam tylko Ostrze, do Gry Endera już mnie zachęciłaś, Gaimana powoli sobie czytam, a te ostatnio modne książki o roślinkach i zwierzątkach (zauważyłaś, że strasznie tego dużo teraz?) też pewnie sprawdzę, ale nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dużo! Kupiłam tacie ostatnio "Rzecz o ptakach", a mi samej wpadła w oko "Kudłata nauka. Mądrość w świecie zwierząt" - a to tylko kropla w morzu. Na pewno nie wszystko jest godne uwagi, ale akurat Wohllebena polecam :)

      Usuń
    2. Mam dostęp do dwóch jego książek, ale póki co nie mam ochoty na te klimaty, niemniej jednak na pewno w końcu przeczytam :) Koleżanka kupowała jeszcze "Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli" i ponoć fajne.

      Usuń
    3. Tak, trzeba mieć nastrój do tego... to nie jest powieść w końcu :) U mnie trafiło na dobry moment na szczęście. Niestety, miałam wersję bez obrazków, potem kupiłam już ilustrowaną - zupełnie inny odbiór jednak.

      Usuń
  4. "Gwiezdny pył" na pewno kiedyś przeczytam, ale zanim to zrobię muszę w końcu sięgnąć po "Amerykańskich bogów". Mam nadzieję, że tą książką Gaiman mnie oczaruje, bo jak do tej pory było dobrze, ale bez zachwytów - mam za sobą "Nigdziebądź" oraz "Chłopaków Anansiego".
    Jeśli chodzi o "Króla Artura", to jak do tej pory czytałam same niepochlebne opinie lub zwyczajnie średnio przychylne, ale zapewne i tak kiedyś obejrzę ;P Taka ze mnie masochistka ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby Ci się udało z Gaimanem ;) Choc nie ukrywam, że w moim odczuciu "Amerykańscy bogowie" byli najsłabszą jego książką. Ale mi podobało się bardzo "Nigdziebądź", więc nie wykluczam, że Tobie właśnie tamta książka bardziej podpasuje :)
      Ja właśnie trafiałam na same zachwyty o "Królu Arturze", więc w końcu obejrzałam. No i zachwytów nie podzielam, mimo że muzyka + montaż (taki w stylu Sherlocka chwilami) całkiem całkiem.

      Usuń
  5. Nowe Smerfy mnie nie zachwyciły, były bo były, bez polotu.
    Jeśli zaś chodzi o Zwierzoduchy, to właśnie dziś skończyłam czytać kolejny tom i jest po stokroć lepszy od pierwszego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Smerfach nam się podobał Klakier właśnie. Jego miny trzymały tę bajkę ;) No, ale my kociarze, więc możemy nie być obiektywni.

      Nie spodziewałabym się, że Zwierzoduchy nagle złapią wyższy poziom :) Ja bardzo lubię Mulla, począwszy od jego "Wojen Cukierkowych", przez "Baśniobór", po "Pozaświatowców" - wszystko było super dopracowane, napisane dobrym stylem i z powalającym pomysłem. A tutaj? No jakieś to wszystko mdłe i powierzchowne. Ale... zaintrygowałaś mnie, może jednak spróbuję chociaż ten drugi tom...

      Usuń
  6. Koniecznie muszę poznać "Ulicę rajskich dziewic"- dobrze, że zwróciłaś mi uwagę na ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że Cię zainteresował. Zdecydowanie wyróżnia się na tle innych tego typu powieści, w sumie zarzutów miałam bardzo niewiele. Mam nadzieje, że przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  7. Mam w planach obejrzenie "Króla Artura".

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie zazdroszczę. Mi się ostatnio trafiały same beznadziejne książki i czeka mnie fala negatywnych recenzji do napisania. Mam nadzieję, że w sierpniu będzie urodzaj dobrych książek. Podziwiam też czytanie książek po angielsku. Mi brakuje do tego cierpliwości :(
    Obserwuję i zapraszam do siebie:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam pisać negatywne recenzje, znacznie łatwiej mi przychodzi pastwienie się nad książką, niż pokazanie jej plusów ;) Ale oczywiście nikt na takie totalne gnioty trafiać nie lubi.
      Studiowałam po angielsku, więc mi to nie robi wielkiej różnicy, czy czytam po polsku czy w oryginale. Może z czasem się przekonasz, początki jedynie są ciężkie :) planuję za jakiś czas posta, jak najłatwiej się przestawić na czytanie w języku obcym. Czasem naprawdę warto!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Obejrzałam mnóstwo bajek xD "Koralinę", "Hotel Transylwania 2", "Dom" i nie tylko! Obejrzałam też film "Logan", który rozwalił moje serce na kawałki swoim zakończeniem, jednak w pełni zrozumiałam dlaczego tak się zakończył i nie mam żalu o to do reżysera. Wolverina uwielbiam i przykro mi było, że to już ostatni film o nim. Eh... I niestety, przeczytałam tylko 6 książek, co mnie bardzo boli. W sierpniu musi ich być ponad 10, nie ma nawet innej opcji ^^ Pozdrawiam Książkowa Dusza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koralinę i Hotel już znam, pierwszą bardzo lubię, drugą nawet nawet :) Nie znam za to "Domu", zerknę na to. Wczoraj oglądałam "Sing", ale mnie nie zachwycił zbytnio. W X-menach mam zaległości straszne, widziałam chyba tylko pierwszą część, nie są to do końca moje klimaty, choć ogląda się przyjemnie. Może z czasem nadrobię.
      Ja w ubiegłym miesiącu miałam raptem 3 książki na koncie - no cóż, bywa. Odbijesz się w przyszłym miesiącu, tak jak i mi się udało, na pewno ;)

      Usuń
  10. Z przeczytanych tytułów mam na koncie już trzy za sobą. W planie mam "Ostrze zdrajcy", ale wykoncypowałam sobie, iż zajmę się nim jak już historia będzie w komplecie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem słuszne założenie, też nie znoszę czekać nie wiadomo jak długo na kontynuacje :) Z tym, że ja stwierdziłam, że skoro już zaczęłam, to kontynuację może po angielsku pociągnę po prostu, bo nie mogę się doczekać :)

      Usuń
  11. Sekretne życie drzew i Duchowe życie zwierząt mam w planach już od bardzo długiego czasu, ale jakoś mi nie po drodze żeby je przeczytać :(
    Co do Dziewczyny z Dzielnicy Cudów to nie jestem zachwycona tą lekturą, powiem szczerze, że się na niej zawiodłam.

    Pozdrawiam,
    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że w końcu będziesz miała okazję :) Sekretne życie drzew właśnie kupiłam, więc nie mogę się jeszcze wypowiadać, ale Duchowe życie zwierząt naprawdę polecam (mimo że było czymś nieco innym, niż można byłoby się spodziewać po tytule).

      Co do Dziewczyny, to jestem dość rozdarta -świat fajny, wykonanie i postacie już nie. Szkoda!

      Pozdrawiam także :)

      Usuń
  12. Z tych pozycji przeczytałam tylko "Gwiazd naszych wina", które wspominam pozytywnie lecz bez większego zachwytu :) W lipcu udało mi się przeczytać 9 pozycji, z czego jestem niezwykle zadowolona. Były to całkiem dobre książki - książkowych gniotów w tym miesiącu brak :D


    kochajacaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli podobnie jak u mnie - koło dziesięciu książek i w zasadzie bez żadnych większych rozczarowań i gniotów. Oby tak zawsze było ;)

      Usuń