środa, 2 sierpnia 2017

Gry do plecaka - co zabrać na wakacje? (część 1)



Gry przydają się na wakacjach w różnych okolicznościach – dla relaksu po całym dniu intensywnego zwiedzania, gdy dopadnie nas deszczowa aura, a nawet jako istotny punkt czysto rekreacyjnego wyjazdu. Często jednak staje się przed wyzwaniem, co w zasadzie powinniśmy spakować do torby podróżnej. Poniżej moje propozycje na różne okazje…


Gry do pociągu

Jeśli czeka Was długa podróż pociągiem, autobusem czy samolotem, to najlepszym wyborem będą gry, które nie tylko nie zajmują wiele miejsca, ale też pozwalają na trzymanie większości elementów w rękach, na przykład:

1.      List Miłosny (2–4 graczy)
Niewielka, tania (ok. 15 zł) gra dedukcyjna, w której celem jest dostarczenie listu miłosnego księżniczce zanim zrobią to pozostali zalotnicy. Gracze startują z jedną kartą i dociągają kolejne w każdej turze, wybierając następnie karty o określonych zdolnościach, aby wkraść się w łaski księżniczki.
Wydawca: Bard



2.      Dobble (2–8 graczy)
Prosta gra na refleks, w której szukamy takich samych obrazków na kartach (zawsze każda para kart ma wyłącznie jeden wspólny element). Niewielkie pudełko zawiera kilka wariantów gry, więc twórcy zadbali o urozmaicenie. Oprócz klasycznej wersji Dobble wydano też wersję Star Wars, a także kilka wariantów dla młodszych graczy (działających jednak tylko do 5 graczy).
Wydawca: Rebel




3.      Winnica (1–12 graczy)
Winnica to stosunkowo nowa gra logiczna od Granny. Pozwala na jednoczesną rozgrywkę nawet 12 graczom i wymaga w zasadzie tylko paru kart i specjalnego notesiku, przedstawiającego nasze winnice. Nie trzeba nawet widzieć, co konkretnie odkryto z talii – wystarczy, by inni gracze podali odpowiedni numer przedstawionego na karcie kafelka. Gra polega na rysowaniu na mapce ścieżek w taki sposób, by konkretne winnice osiągnęły jak największe zbiory winogron.
Wydawca: Granna




Dla grupy

Najpierw kilka małych tytułów, które zmieszczą się do każdej torby, plecaka czy nawet damskiej torebki i sprawdzą się w gronie znajomych.

1.      Sabotażysta (3–10 graczy)
Sabotażysta mieści się w pudełku wielkości klasycznej talii kart i pozwala na rozgrywkę nawet 10 graczom. Jest to gra blefu z ukrytymi tożsamościami – większość grupy będzie prawowitymi krasnoludami, drążącymi tunele w poszukiwaniu złota, ale wśród nich ukryją się też sabotażyści, których celem jest uniemożliwienie sukcesu reszcie. Wywołuje to oczywiście mnóstwo śmiechu i wzajemnych podejrzeń… a więc kilofy w dłoń i ruszamy w tunele!
Wydawca: G3



2.      Przebiegłe wielbłądy: Wszystko na jedną kartę (2–6 graczy)
Karciana wersja przeboju planszowego, idealna w podróży ze względu na malutkie wymiary pudełka, bo wrażenia z rozgrywki oferuje podobne. Wcielamy się w szejków, obstawiających faworytów na wyścigach wielbłądów, zmagających się na trasie pełnej pułapek, burz piaskowych i pustynnych lisów (ok, lis jest jeden, ale potrafi napsuć krwi). Idealny tytuł dla miłośników odrobiny hazardu – jest miejsce na planowanie, ryzyko, a także  mnóstwo śmiechu.
Wydawca: Lucrum Games



3.      Tajniacy (2–8 osób)
Gra słowna, w której gracze dzielą się na dwa zespoły, mające odgadnąć „kryptonimy” swoich agentów wśród rozłożonych na środku kart. Specjalne klucze definiują, które z nich będą przedstawiały agentów danej grupy, zaś Szef Wywiadu co turę podaje swojej drużynie jedno hasło zawierające podpowiedź. Ze względu na wieloznaczność haseł i skojarzeń rozgrywka jest bardzo emocjonująca i pełna śmiechu, zwłaszcza że jeden kryptonim należy do „zabójcy”…
Wydawca: Rebel




Dla dwojga

Do grania w parze lepiej spojrzeć na inne tytuły, ponieważ większość lekkich gier imprezowych z poprzedniego punktu nie sprawdzi się jako dwuosobówki:

1.      Gejsze
Wydane niedawno przez Naszą Księgarnię Gejsze nie bez powodu robią furorę. Jest to sprytny, lekki, choć wymagający niemałego kombinowania tytuł o pięknej oprawie wizualnej. W grze przenosimy się na ulicę Hanamikoji w Kioto i walczymy o przychylność gejsz, ofiarowując im prezenty zgodne z ich upodobaniami. Malutkie pudełko kryje w sobie naprawdę porządne wyzwanie dla dwóch graczy – idealne do zabrania w plener!
Wydawca: Nasza Księgarnia



2.      Jaipur
Jedna z moich ulubionych gier dwuosobowych. Niewielka talia kart i garść żetonów zapewnia dynamiczną, atrakcyjną rozgrywkę, a piękne ilustracje może nie przeniosą nas w upał indyjskiego targu, ale cieszą oko i uprzyjemniają rozgrywkę. Więcej w mojej recenzji.
Wydawca: Rebel


3.      Patchwork
Czy w czasie, gdy najmodniejsze tytuły wykorzystują motyw Wikingów, walkę z zombie albo podboje Marsa, można zrobić grę o szyciu kocyka…? Można, i nawet będzie to całkiem porządny tytuł, wymagający przestrzennego planowania i umiejętnego podejmowania decyzji. Mimo niewielkiego pudełka gra zajmuje sporo miejsca po rozłożeniu, więc może nie sprawdzić się pod namiotem czy w pociągu, jednak  we wszystkich innych okolicznościach zapewni udaną rozrywkę.
Wydawca: Rebel



„Większe” tytuły

Większość wymienionych powyżej gier oferują rozgrywki na kilkanaście czy kilkadziesiąt minut. Jeśli zależy Wam na dłuższej, a jednocześnie nadal lekkiej i przyjemnej grze, to moje propozycje są następujące:

1.      Nowy Jork 1901 (2–4 graczy)
NY 1901 sprawdza się na wyjazdach choćby dlatego, że w rozgrywce wykorzystuje się głównie żetony oraz plastikowych robotników – jeśli karty „rynku” umieścimy choćby w wieku od pudełka, w rozgrywce w plenerze nie przeszkodzi nam nawet wiatr. Gra wymaga umiejętnego planowania przestrzennego przy zakupie działek i budowaniu kolejnych wieżowców. Niedrogi i mocno niedoceniany tytuł familijny na naszym rynku.
Wydawca: Bard



2.      Survive: Escape from the Atlantis (2–4 graczy, z dodatkiem 6)
Czysta negatywna interakcja dla 2-4 osób (do 6 graczy z dodatkiem). Uciekamy z tonącej Atlantydy, otoczonej przez potwory morskie, rekiny i wieloryby, które tylko czyhają na nieszczęsnych rozbitków - więcej w recenzji. Mnóstwo śmiechu i lekka rozgrywka wydają się idealne na wakacje – nie tylko na tropikalnej wyspie.
Wydawca: Stronghold Games



3.      Splendor (2–4 graczy)
Prosta, atrakcyjnie wydana gra w tak zwane „budowanie silniczka” – gromadzimy żetony i karty, za które kupujemy kolejne karty w wyścigu do uzyskania określonej liczby punktów. Niewielka liczba elementów przekłada się na mniejsze ryzyko ich pogubienia. Całą zawartość można przepakować w pudełko sześć razy mniejsze od oryginalnego, co jest dodatkową zaletą w przypadku wakacyjnej wyprawy. 
Wydawca: Rebel



~~~

Druga część zestawienia - Gra do plecaka: Co zabrać na plażę?

Gracie czasem na wakacjach? Jeśli tak, to po jakie tytuły sięgacie? Co jeszcze dodalibyście w powyższym zestawieniu? :)


16 komentarzy:

  1. O, jestem zainteresowana :) Rzecz jasna nie znam nic, ale chętnie zaopatrzę się w jakąś grę dla dwóch osób, bo tylko we dwójkę mogę grać. A jako że kręci mnie Japonia to teraz myślę nad Gejszami. Albo nad Jaipurem. Ale Gejsze jednak tańsze. Hm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaipur jest z pewnością lżejszy i ma bardziej imprezowy charakter. Gejsze to więcej "móżdżenia" (w wydaniu Wiedźmy - paraliżu decyzyjnego). Obie śliczne, szybkie, bliższy mojemu sercu jest Jaipur, ale faktycznie jest też droższy.
      (Recenzja Jaipura jest u mnie na blogu, a Wiedźma napisała recenzję Gejsz, tylko ciągle jej wrzucić nie chce, możesz jej pocisnąć, żeby się pośpieszyła ;)).

      Usuń
    2. Czuję się obgadywana... I paraliż decyzyjny nie dotyczył wyłącznie mnie, więc, że tak powiem "pfff". Po prostu lojalnie Cię ostrzegłam, że nie będę z Tobą grać w Gejsze, bo zejdziesz, czekając na ruch :P

      A recenzję Gejsz dodam w sobotę albo niedzielę.

      Usuń
    3. A co jest prostsze w obsłudze? ;> Przeczytałam recenzję Jaipura, nie wydaje się specjalnie skomplikowany ;)

      Usuń
    4. Obie gry tłumaczy się jakieś 3-4 minuty (nie wiem, jak z czytaniem instrukcji, bo Jaipura tłumaczyła mi Ewelina, ale instrukcję Gejsz czyta się w dodatkowe 3-4 minuty), więc w obsłudze są równie łatwe. W Jaipurze masz w sumie trzy rodzaje ruchów (cztery, jeśli liczyć oddzielnie dobieranie wielbłądów), w Gejszach są cztery ruchy (podczas tury każdy wykonujesz tylko raz). W związku z tym w Jaipurze kombinujesz i manewrujesz na bieżąco, w Gejszach od początku musisz planować, kiedy wykonasz dany ruch, bo jedna zła decyzja może zaprzepaścić całą grę. Co nie zmienia faktu, że w obu grach masz takie: "co zrobić, żeby nie pomóc za bardzo drugiej osobie?". Główna różnica polega na tym, że w Jaipurze podjęcie decyzji jest dużo prostsze niż w Gejszach ;)

      I jakby to powiedzieć - polecam obie gry :D

      W Jaipura dodatkowo można zagrać online, żeby sprawdzić, czy w ogóle pasuje Ci ten typ rozgrywki. Jeśli chcesz podrzucę Ci link na Facebooku :)

      Usuń
    5. Wiedźma wyczerpała temat ;) Jaipur ewidentnie lżejszy, ale to nie jest jakaś przepaść. Też polecam obie :D

      Usuń
    6. Rozegrałam sobie tego Jaipura w internecie, wciągnęłam się :P Proste ale strasznie absorbujące :D

      Usuń
    7. Na żywo takie samo :D Wciąga okropnie :D i ma syndrom "kolejnej partii" (bo przecież trzeba się odegrać)...

      Usuń
  2. Może Kingdomino jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że tez mogłoby się sprawdzić :)

      Usuń
  3. Z nami zawsze jeździ Sabotażysta i Trucizna od G3 :) i Tajniacy. Muszę zerknąć na Gejsze, wszędzie o nich słyszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam Trucizny :) podpowiesz coś więcej na jej temat? :)

      Usuń
  4. Mam nawet z tego parę :). Generalnie, Survive bym nie zabrała na wakacje ze względu na ilość małych komponentów, które mogą się zgubić. Ale np. Jaipur jak najbardziej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) Z Survive jeszcze ryzykuję, bo policzenie wszystkiego jest w miarę proste. Ale np. Wsiąść do Pociągu to bym już nie chciała przeliczac co rozgrywkę ;) Coś jeszcze spoza listy zdarza Ci się zabierać? :)

      Usuń
  5. Ciekawy pomysł na urozmaicenie sobie czasu. Moja znajomość gier kończy się na Chińczyku i Uno, więc twój post będzie dla mnie encyklopedią xd

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd poznałam tak zwane "nowoczesne" gry planszowe, to do Chińczyka nie usiądę (chyba, że ktoś będzie dobrze płacił ;)). To zupełnie inne doświadczenie... Dlatego zachęcam do poznania tego świata choć trochę, jest u mnie parę fajnych gier na początek, np. Takenoko czy Wsiąść do Pociągu :)

      Usuń