środa, 26 lipca 2017

Gwiezdny Pył - Neil Gaiman


Lubicie czytać baśnie, czy zostawiacie je dla młodszego pokolenia? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco tylko na drugą część zdania, to mam dla Was złą wiadomość: z takim podejściem możecie stracić szansę na przeczytanie jakiejś naprawdę niezłej powieści. Na przykład Gwiezdnego Pyłu Neila Gaimana – baśni najwyższej klasy, w której infantylizm został zastąpiony humorem, a grupą docelową na pewno nie są dzieci…


„Ten, kto gwiazdę w locie schwyta,
Sprawi dziecko mandragorze,
Wie, skąd diabeł wziął kopyta
Albo czemu gasną zorze,
Umie słuchać Syren śpiewu,
Strzec się zawistników gniewu –
Ten jedyny
Zna krainy,
Gdzie nie znajdzie fałsz gościny.”


John Donne (tłum. S. Barańczak)
- wiersz otwierający Gwiezdny Pył


Gaiman zabiera nas w podróż do wioski Mur, którą można byłoby uznać za angielską wieś z połowy XIX wieku, gdyby nie fakt, że sąsiaduje ona z, uwaga uwaga, Krainą Czarów, leżącą za pilnie strzeżonym murem (od którego miejscowość wzięła swą nazwę). Oba światy funkcjonują obok siebie i nie wchodzą sobie zbytnio w paradę: wyjątkiem są jedynie odbywające się co dziewięć lat jarmarki, które jednoczą mieszkańców obu krain. Czasem jednoczą nawet dość solidnie, bo na takiej właśnie imprezie poczęty zostaje Tristran Thorn, nasz główny bohater.

Dwa jarmarki później Tristran opuszcza Mur i wyrusza do Krainy Czarów, aby odnaleźć spadającą gwiazdę, którą obiecał przynieść swojej ukochanej Victorii. Nie spodziewa się jednak, że gwiazda nie jest jedynie kawałkiem skały, który z błyskiem przeciął atmosferę, a młodą kobietą... To zresztą jedynie przedsmak wybuchowej mieszanki, którą funduje nam Gaiman: w jego Krainie Czarów spotykają się zaczarowane zwierzęta, wiedźmy, jednorożce, elfy, zaklęte księżniczki i książęta poszukujący magicznych artefaktów. Żaden z tych elementów nie zdziwi nikogo, komu w dzieciństwie czytywano baśnie; jeśli dodatkowo były to, na przykład, oryginalne opowieści braci Grimm, to zaskoczeniem nie będzie też wszechobecny mrok, podrzynanie gardeł i lejąca się krew.

Drapieżne poczucie humoru Gaimana i jego upodobanie do zabawy konwencją sprawiają, że jest to baśń na wskroś współczesna i „dla dorosłych”. Wybranka serca może więc okazać się niewierna (a do tego niezainteresowana), zaklęte księżniczki mogą przemienić się w despotyczne matki, a książęta walczą między sobą o tron trucizną i mieczem. Ciekawym zabiegiem jest też poświęcenie uwagi czarnym charakterom – w klasycznych baśniach na ogół wpadają na scenę z przytupem, siejąc grozę i czekając na bohatera, który ich zgładzi. U Gaimana mają własne życie, charaktery i motywacje wywołujące gęsią skórkę. 

Do tego dochodzą jeszcze intertekstualne smaczki, takie jak ożywienie lwa i jednorożca, czyli zwierząt herbowych Wielkiej Brytanii (motyw wykorzystany też w Alicji po Drugiej Stronie Lustra). W efekcie dostajemy znacznie więcej niż zabawną, baśniową opowieść, opartą o dość wyświechtany schemat poszukiwania miłości. Gwiezdny Pył napisany jest bardzo sprawnie i w stylu pasującym do baśni; co ciekawe, w wersji anglojęzycznej zaskoczył mnie znacznie bardziej klasyczny i wyszukany język, niż w przypadku innych powieści Gaimana, czego w przejrzanej później pobieżnie wersji polskiej już nie wyczuwałam.

Muszę tu wspomnieć, że Gwiezdny Pył to jeden z tych przypadków, w których ekranizacja co najmniej dorównuje książkowemu pierwowzorowi. Film w bardzo zabawny sposób rozwija wątek walczących o tron książąt, a także kapitana latającego okrętu, zachowując jednocześnie baśniowy nastrój oryginału. Polecam, choć raczej po wcześniejszej lekturze powieści.

W każdym razie, jeśli tak jak ja macie czasem ochotę rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, albo do innej Krainy Czarów, to Gwiezdny Pył jest właśnie dla Was – jako wspaniała i dobrze napisana odskocznia od szarej codzienności.






Tytuł: Gwiezdny Pył 
Autor: Neil Gaiman 
Wydawnictwo: MAG 
Liczba stron: 206


22 komentarze:

  1. Ja akurat oglądałam już ekranizację, więc niestety pierwowzór będzie u mnie w drugiej kolejności ;) Ale ekranizacja strasznie mi się podobała, i właściwie dopiero niedawno się zorientowałam, że to przecież na podstawie książki Gaimana. Na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, fajne jest :)

      Ja też poznawałam tę historię w tej kolejności :) Film widziałam już parę lat temu, teraz udało mi się w końcu zmobilizować i przeczytać książkę. Myślę jednak, że odwrotna opcja byłaby lepsza - miałam nieco zawyżone oczekiwania, bo kilku motywów z filmu w książce po prostu nie ma - ale to nie znaczy, że ona jest gorsza, moim zdaniem broni się sama w sobie. Można być mało obiektywnym po filmie :) ale stoją na podobnym poziomie.

      Co ciekawe, tak samo mam z "Koraliną" Gaimana - lubię i film i ekranizację, ale elementy rozwijające fabułę książki w filmie podobały mi się bardziej i też zawyżyły oczekiwania wobec opowiadania.

      Usuń
    2. Właśnie czytając to, co napisałaś teraz w komentarzu o "Gwiezdnym pyle" od razu nasunęło mi skojarzenie z "Koraliną", chociaż w tym przypadku najpierw czytałam książkę, a potem obejrzałam film. Różni się to od siebie, ale mi tak samo podobają się obie wersje :) Ja odwrotnie, czułam się na początku trochę rozczarowana, że pewne rzeczy pozmieniali względem pierwowzoru, ale potem zaczęłam to doceniać :)

      Usuń
    3. Powiedziałabym, że może Gaiman ma po prostu szczęście do świetnych ekranizacji, ale to, co słyszę o serialowych "Amerykańskich bogach" sprawia, że powstrzymam się przed tak jednoznacznymi stwierdzeniami ;)

      Usuń
  2. "Gwiezdnego pyłu" nie czytałam (oglądałam za to film, który uważany jest chyba za lepszy), ale za to miałam już styczność z tym autorem. "Księga cmentarna" może nie była jakaś wybitna, ale sam styl był dla mnie jak najbardziej na plus. Oprócz tego interesują mnie jeszcze "Amerykańscy bogowie", mam nadzieję, że uda mi się to przeczytać jeszcze w tym roku! :)
    Buziaki kochana, obserwuję, świetny blog!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat "Amerykańscy bogowie" podobali mi się najmniej z książek Gaimana, choć trzeba mu oddać, że pomysł jest genialny. Za to bardzo polecam jeszcze "Nigdziebądź" :)
      "Księga cmentarna" to była jedna z pierwszych jego książek, jakie przeczytałam, i jedna z pierwszych przeczytanych przeze mnie po angielsku, więc mam sentyment :) Też mi się całkiem podobała.
      Cieszę się, że Ci się tu podoba :)

      Usuń
  3. Po twojej recenzji mam ochotę rzucić wszystko i pofrunąć do księgarni kupić to cudeńko! Nie dosyć, że pięknie wydane, to jeszcze baśń! No i jak tutaj nie zapoznać się z czymś tak wyjątkowym? Kocham baśnie i czuję, że zakocham się w tej książce :) Pozdrawiam Książkowa Dusza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś może "Ostatniego Jednorożca" Beagle'a? Jeśli nie, to też polecam, może nawet bardziej niż "Gwiezdny Pył". Też taka baśń dla dorosłych, niesamowita. Tylko nie wiem, jak z dostępnością, ale jeśli wpadnie Ci w ręce, to warto spróbować.
      Nowe wydania Gaimana są niesamowite, cała seria :)

      Usuń
    2. Nie czytałam, ale zapiszę w liście książek do przeczytania i jak zobaczę gdzieś, to na pewno kupię i przeczytam <3

      Usuń
  4. A na początek z Gaimana co polecasz? :) Wstyd, ale nie znam jeszcze żadnej jego książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, czy ja wiem? Ja zaczynałam od Nigdziebądź i w sumie to polecam. Księga Cmentarna też jest bardzo fajna. Potem dopiero Gwiezdny Pył, jako książka w mniej typowym dla autora stylu.

      Usuń
  5. Przeczytałam tylko Koraline autorstwa Gaimana i bardzo mi się podobała. Chętnie sięgnę po inne książki spod pióra tego autora. Myślę, że będzie to własnie Gwiezdny pył.

    Pozdrawiam!
    mariadoeseverything.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwiezdny pył to całkiem niezły wybór na kolejną lekturę :) Albo "Księga Cmentarna". Z Gaimanem w ogóle ciężko źle trafić, jak się tak zastanowić :)

      Usuń
  6. Choć jeszcze nie zapoznałam się z ani jedną książką napisaną przez Gaimana, to jestem zachwycona jego twórczością. Brzmi to jak brzmi, jednak ogromnie mnie recenzję zachęcają, a poza tym wykreowane przez niego historie muszą być wyjątkowe, w końcu to baśnie, które choć na chwilę pozwalają nam zaznać smaku dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwiezdny Pył jest wybitnie baśniowy, ale na przykład Księga Cmentarna, Nigdziebądź czy Amerykańscy bogowie to już bardziej czystej wody fantasy (co nie jest minusem). Gaiman tworzy jakby światy w światach, to jest nie do opisania. Koniecznie nadrób zaległości! :)

      Usuń
  7. Uwielbiam Gaimana, jeszce bardziej niż Kinga, a to jużw moim przypadku naprawdę COŚ :)
    Gwiezdny pył najpierw obejrzałam, potem przeczytałam, a następnie obejrzałam raz jeszcze i zgadzam się z Tobą, że dorównuje w pełni książce, może nawet jest lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie muszę powtórzyć sobie film. Dawno nie widziałam :) Obserwuję ostatnio jakąś straszną modę na Gaimana (może przez te nowe wydania książek i przez serial na podstawie Amerykańskich Bogów)... ale nie narzekam, przynajmniej w tym wypadku popularność jest zasłużona :)

      Usuń
    2. Tak mi się wydaje, że to właśnie głównie ze względu na te wznowienia ludzie sobie o nim niejako przypomnieli. Ale również nie narzekam :)

      Usuń
  8. Od kiedy odkryłam Gaimana i jego Mitologię Nordycką, mam ambitny plan zgromadzenia i przeczytania wszystkich jego książek! Gwiezdny Pył znajduje się na początku listy. Poza tym samo wspomnienie mandragory, która przecież cudownie kojarzy mi się z serią o Harrym Potterze, wystarcza, żeby utwierdzić mnie w przekonaniu, że będzie to niezapomniana lektura ;)
    http://favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz :) przez chwilę zastanawiałam się, czy akurat Pył jest odpowiednim tytułem na początek, ale z Gaimanem w zasadzie nie da się źle trafić ;)

      Usuń
  9. Strasznie ciekawi mnie jak pisze Gaiman, bo z tego co zauważyłam bardzo dużo osób go lubi. Co do książki to zaintrygowałaś mnie i miejmy nadzieję, że ta książka jest w mojej bibliotece.

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby była :) To całkiem niezły Gaiman na początek ;) choć polecam spróbować też czegoś mniej baśniowego, żeby wyrobić sobie zdanie na jego temat (Nigdziebądź, Księga cmentarna itd.)

      Usuń