niedziela, 11 czerwca 2017

„Wsiąść do Pociągu” – jedziemy dalej: dodatki

Tory punktacji w różnych wersjach

Ostatnio porównałam dostępne na rynku wersje podstawowe gry „Wsiąść do Pociągu”. Jednak na tym nie kończy się przygoda z serią – do dyspozycji mamy też liczne dodatki. Nie jest to zwykłe „odcinanie kuponów”: rozszerzenia oferują nowe mapy, na ogół z jakimś „twistem” w postaci nowych zasad, zmieniających odczucia z rozgrywki.  Obecnie na rynku dostępnych jest tyle rozszerzeń, że bez wątpienia każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie.

Poniżej przeanalizowałam dostępne dodatki pod kątem różnic w stosunku do podstawowych wersji gier, oraz wspomniałam o naszych wrażeniach z poszczególnych rozgrywek.


 Indie i Szwajcaria


…czyli dodatek dla graczy, którzy potrzebują mapy na mniejszą liczbę osób: mając samą podstawkę i ten dodatek, można liczyć na satysfakcjonującą, zaciętą rywalizację w każdym wariancie liczbowym.

Szwajcaria (2-3 graczy)

Różnice: Brak znacznych zmian w stosunku do Europy. Jedynym utrudnieniem jest zasada, że jokerów używać można wyłącznie w tunelach, więc nie są tak cenne (choć tunele zajmują niemal całą południową część mapy). Pojawiają się też bilety prowadzące do krajów ościennych.


Moja opinia: Szwajcaria bardzo dobrze działa na 2 i 3 osoby (zdecydowanie lepiej niż Europa, choć gorzej niż Nordic Countries czy dodatek Wielka Brytania).

Niestety, ma istotną wadę: te same połączenia międzykrajowe pojawiają się na kilku biletach, można więc dobierać kolejne z dużą szansą, że trafimy na pokrywające się, wysoko punktowane trasy. Przekłada się to na bardzo dużą losowość tej planszy. Teoretycznie, jeśli wszyscy gracze są świadomi tego mankamentu, mogą blokować przeciwnika, który chce zmonopolizować takie połączenia. Jeśli jednak w grach przeszkadza Ci obecność strategii wygrywającej i nadmierna losowość, to lepiej zerknąć na inne dodatki.

Indie (2-4 graczy)

Różnice: Nowy rodzaj bonusów – punktuje się za każdą „mandalę”, czyli pętlę, która pozwala na zrealizowanie wskazanej na bilecie trasy na dwa sposoby.

Moja opinia: Indie to jeden z ciekawszych dodatków. Promowanie „pętli” wprowadza to rozgrywkę na nowy poziom, wymaga zmiany strategii oraz starannego planowania tras. Pod tym względem jest to bardzo interesująca i wymagająca kombinowania mapa. Niewątpliwym atutem jest też jej strona wizualna.


 Afryka (2-5 graczy)


…chyba najpiękniejsza mapa, z której wprost wylewa się afrykański klimat, podkreślany kolorystyką, zwierzęcymi wstawkami na torze punktacji i ciekawą czcionką.

Różnice: „Karty terenu”, odpowiadające trzem typom tras: pustynnym (fragmenty żółte, pomarańczowe, czerwone), leśnym (niebieskie, fioletowe, zielone) i górskim (białe, szare, czarne). Każdy z graczy otrzymuje na początku jedną taką kartę, a później może dobierać nowe zamiast kart wagonów. Karty terenu zagrywane z zestawem kart danego koloru podwajają wartość zajmowanej trasy. Przy najdłuższych fragmentach można w ten sposób zyskać nawet dodatkowe 15 punktów!

Moja opinia: Afryka wymaga zmiany podejścia  i planowania, przez co wrażenia z rozgrywki są zupełnie inne. Fajnie chodzi na 2 osoby, choć nie poleciłabym jej wyłącznie do takich rozgrywek: zdecydowanie zyska przy większej liczbie graczy.

Karty terenu mają jeden minus – punkty należy liczyć na bieżąco. Osobiście nie przepadam za takim rozwiązaniem i we „Wsiąść do Pociągu” zawsze liczę punkty na koniec – po pierwsze, na pewno w ferworze rywalizacji zapomnielibyśmy o dodawaniu punktów, a po drugie daje to miły element zaskoczenia, bo do ostatniej chwili nie znamy zwycięzcy i nikt się nie zniechęca, „bo ja już nie mam szans”. Tutaj, ze względu na fakt, że tylko niektóre trasy punktują podwójnie, nie jest to możliwe. Osobiście poradziliśmy sobie tak, że na bieżąco liczymy wyłącznie bonusy, a resztę podliczamy na koniec.


 Azja


…a nawet „dwie Azje”, bo dostajemy dwustronną mapę.

Legendarna Azja (2-5 graczy)

Różnice: Główny twist polega na tym, że niektóre szczególnie trudne odcinki trasy powodują „zużywanie się” wagoników, które odrzucamy ze swoich zasobów.

Moja opinia: Bardzo lubię mechanizm odrzucania wagoników. Ma dwojaki efekt – z jednej strony pojawiają się ciekawe dylematy, gdyż za każdy odrzucony wagonik na koniec dostajemy 2 punkty, co sprawia, że zajmowanie „trudnych” tras jest czasem bardziej opłacalne. Z drugiej zaś takie odrzucanie może znacząco przyśpieszyć koniec gry, co wymaga od wszystkich graczy dużej uwagi i strategicznego myślenia. Nieostrożnie odrzucając wagoniki można też doprowadzić do sytuacji, w której zabraknie nam ich do zrealizowania biletów…

Jest to jedna z moich ulubionych map. Nigdy nie zapomnę rozgrywki na 2 osoby, w której mój mąż zablokował mi wszystkie moje trasy, w związku z czym skończyłam z ujemnymi punktami. Był to jednak pojedynczy przypadek: w Legendarną Azję najlepiej gra się w 4-5 osób.



Azja drużynowa (2-6 graczy)

Różnice: Opcja rozgrywki w parach, maksymalnie dla 6 graczy, ze ściśle określonymi zasadami wymiany informacji. Dodatkowy twist z tunelami: na każdym wypisana jest cyfra, oznaczająca liczbę kart, które musimy odsłonić, gdy chcemy zdobyć tunel. Na innych mapach zawsze są to 3 karty, tutaj może ich być np. 5, co znacząco utrudnia budowanie podziemnych tras.

Moja opinia: Niestety, w wersję drużynową nie miałam okazji nigdy zagrać, więc nie czuję się upoważniona do komentowania tego wariantu. Wynika to z faktu, że gra drużynowa wymaga 6 graczy o podobnym stopniu ogrania, a niestety rzadko zdarza mi się zebrać taką grupę.

Ale: Jeśli masz podobny problem, a zastanawiasz się nad zakupem Azji, nie martw się – mapa do gry drużynowej świetnie chodzi na 3-5 osób na standardowych, nie-drużynowych zasadach, więc na pewno nie będzie jedynie zbierała kurzu. W takim wariancie mamy dość zaciętą rywalizacją, choć nie oferuje ona żadnych przełomowych rozwiązań mechanicznych.


 Holandia (2-5 graczy)


…zachwyca kolorami i tulipanowym torem punktacji.

Różnice: Każdy gracz rozpoczyna rozgrywkę z określoną liczbą „kwitów”, którymi płaci za trasy – wpłacane są one albo do banku, albo (co bardziej bolesne dla płacącego) do puli innego gracza, który wcześniej zajął jedną z podwójnych nitek danego połączenia. Na koniec gry przyznaje się punkty w zależności od wartości posiadanych kwitów w odniesieniu do pozostałych graczy. W grze na 2 osoby gracz, który ma ich więcej, otrzymuje 35 punktów, często zyskując tym samym decydującą przewagę. Przy 5 graczach najlepszy z zawodników dostaje aż 55 punktów, kolejny – 35, trzeci – 20, czwarty – 10, zaś gracz z najmniejszą liczbą kwitów nie dostaje nic.

Moja opinia: Jest to jedyna dotąd mapa, którą zdecydowaliśmy się sprzedać. Problemem są same kwity, serce mechaniki Holandii. Przede wszystkim różnice między bonusami są ogromne – 35 punktów w grze dwuosobowej, gdzie często o przewadze decyduje jeden kwit?! W grze na więcej osób nie jest lepiej…

Co więcej, kwity są tajne, co prowadzi do sytuacji, w której nikt nie chce kończyć gry – na ogół na innych mapach pod koniec zajmuje się losowe trasy, żeby zdobyć jeszcze trochę punktów. Tu zaś stoimy przed dylematem: co da mi te parę punktów, jeśli przez kwity, które wydam na zajęcie trasy, mogę stracić szansę na bonus? Wniosek jest jeden: nie będę ryzykować zajmowania nowych tras. W efekcie nikt nie schodzi do 3 wagoników, niezbędnych do zainicjowania końca gry.

Widoczny jest też problem słabo zbalansowanych biletów: brak podziału na krótkie i długie jeszcze bardziej zwiększa losowość i sprawia, że gracz, który zrealizował kilkanaście krótkich połączeń, nadal przegra z kimś, kto miał większe szczęście i trafiły mu długie, wysoko punktowane bilety.

Gra średnio działa na 2 graczy: wbudowano w nią tryb „gracza widmo”, którego przeciwnicy obsługują naprzemiennie. Nie jest to najgorszy „dummy player” z jakim miałam do czynienia, jednak rozgrywka przebiega dość sztucznie.

Wreszcie – plansza jest kompletnie nieczytelna. Naprawdę nie wiem, kto zatwierdził tę czcionkę! W połączeniu z pozostałymi wadami zdecydowało to o sprzedaży gry.



 Wielka Brytania i Pensylwania


Jeśli miałabym krótko opisać ten dodatek, to byłyby to „pociągi dla zaawansowanych” – kompromis między graczami początkującymi i bardziej zaawansowanymi, albo dobry sposób na zrobienie „kroku naprzód” w planszówkowym świecie.

Wielka Brytania (2-4 graczy)

Różnice: Mamy dwa nowe elementy: technologie i koncesje. Początkowo gracz może zajmować jedynie trasy położone w Anglii i składające się z 1-2 pól. Aby zajmować dłuższe odcinki lub trasy promowe, konieczne są kolejne usprawnienia, za które płacimy jokerami, powoli rozbudowując nasze możliwości technologiczne. Mało tego – jeśli chcemy opuścić Anglię i podbić Szkocję, Walię, Francję czy Irlandię, musimy uzyskać na nie koncesje (znowu płatne jokerami).

Moja opinia: Może się wydawać, że takie wzmożone zapotrzebowanie na jokery spowalania grę, jednak rozgrywka jest zaskakująco sprawna i szybka, zwłaszcza na dwie osoby. Jest to zresztą jedna z najlepiej skalujących się plansz – niezależnie od liczby graczy, rozgrywka zawsze jest satysfakcjonująca i wymagająca. Często spotykam się z zastrzeżeniem, że warte 40 punktów połączenie „oceaniczne” z Nowym Jorkiem jest „przegięte”, jednak u nas nigdy nie wpłynęło decydująco na wynik końcowy.

Ponadto Wielka Brytania jest dodatkiem bardzo ładnym: mapa i dołączona nowa talia wagonów (z większą liczbą jokerów) sprawiają wrażenie malowanych akwarelami. To jeden z moich ulubionych dodatków. Ubolewam, że nie przewidziano wariantu dla 5 graczy.

Pensylwania (2-5 graczy)
Różnice: Ta wersja wprowadza uproszczony system „akcji”, czy też „udziałów” u dziewięciu przewoźników – zajmując trasę, gracz musi zdecydować, którego przedsiębiorstwa akcje chce za nią pobrać. Na koniec gry za karty udziałów przyznaje się punkty w zależności od tego, ile posiadamy ich względem innych graczy (rozpatruje się to osobno dla każdego przewoźnika).

Moja opinia:  Pensylwania wizualnie nie może równać się z Wielką Brytanią – jest zwyczajnie brzydka i szara. Oferuje za to porównywalnie przełomowe zmiany w bazowej mechanice „Wsiąść do Pociągu”. Mimo to średnio przypadła mi do gustu, być może ze względu na fakt, że ciągle trafiały mi bilety, które w jedyny sensowny sposób mogłam poprowadzić jedynie trasami niedającymi kart udziałów. Istnieje szansa, że Pensylwania zyska przy bliższym poznaniu – na razie nie graliśmy w nią zbyt często, bo ze względu na luzy na planszy i „gracza widmo” przy 2 osobach wyciągamy ją wyłącznie dla 3-5 graczy.

Dodatkowym problemem są niesamowicie długie trasy – często już na początku jesteśmy zmuszeni odrzucić niektóre bilety, bo z góry wiadomo, że nie wystarczy nam wagoników. A co dopiero mówić o zmianach trasy czy dobieraniu nowych biletów...

Uwaga: w mojej wersji na planszy zabrakło tabeli z punktacją za poszczególne długości odcinków. Z tego powodu początkowo założyliśmy, że punktuje się wyłącznie za bilety i karty udziałów, co znacząco zmieniało wyniki. W nowszym wydaniu taka tabela już jest, ale warto o tym pamiętać, gdyby trafiła Wam się starsza wersja.


 Mój osobisty ranking map + podsumowanie:

1. Wielka Brytania (świetna mechanika rozwoju technologii, rewelacyjna już od 2 graczy!)
2. Legendarna Azja (wymaga całkiem innego planowania i nieustannego śledzenia sytuacji)
3. Indie (bardziej strategiczna, piękna mapa z zaciętą rywalizacją o pętle)
4. Afryka (ciekawy mechanizm kart terenu, którego nie można zaniedbywać)
5. Pensylwania (ciekawy mechanizm zbierania udziałów)
6. Azja (nie)drużynowa (wariant drużynowy może być bardzo ciekawy; w wersji na klasycznych zasadach świetnie działa na 4-5 osób, choć nie oferuje zbytniego urozmaicenia)
7. Szwajcaria (dobrze działa na 2 i 3 graczy, ale ma zepsuty system biletów) 
8. Holandia (kompletnie niezbalansowana, nieprzemyślana i nieczytelna mapa)



8 komentarzy:

  1. Z grubsza się zgadzam, zwłaszcza z UK, ale dziwi mnie tak niska pozycja Pensylwanii i wysoka Afryki. Afryka była dla nas przekombinowana, za to Pensylwania to moja ulubiona mapa zaraz po UK.
    Na Holandii grałem raz, ale na szczęście u kogoś, więc nie kupiłem dla siebie. Po pierwszym entuzjazmie się okazało, że to nie jest dopracowana plansza. Może trzeba zrobić jakieś własne zasady. Ale nie mam czasu. Za dużo dobrych gier.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam jeszcze Pensylwanii szansę i może podskoczy w rankingach. Ale Wielka Brytania "złapała" od razu.

      Afryka wprowadza zupełnie inne myślenie. Wierzę, że te karty terenu mogą się komuś wydać przekombinowane, ale u nas się sprawdziły - trzeba być bardzo czujnym (zbierać karty terenu i zgarnąć bonus, czy jechać od razu, nie ryzykując, że ktoś nam sprzątnie trasę sprzed nosa?), ale nie można ich zaniedbać, bo można odpaść w wynikach. I jest piękna!

      Usuń
  2. Jak dlawytrzymam mnie najlepsza mapa to Pensylwania a trasa z brakiem udziałów to poprostu zabieg bilansujacy dużą ilość punktów z długich odcinków, które przebiegają przez środek. Zawsze można też kosztem ok 3 wspólników zrobić ten bilet trasą alternatywą, która daję udziały za każdy odcinek. Pensylwania jak dla mnie jest dużo lepsza od Wielkiej Brytanii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te "puste" trasy bolały szczególnie zanim zorientowaliśmy się, że nasza mapa nie ma tabelki z punktami, a powinny być przyznawane normalnie. Trochę lepiej było, gdy graliśmy już bez pominięcia punktowania za trasy, ale jakoś mnie ta mapa nie przekonała do siebie.

      Poza tym dla nas istotne jest to, żeby mapa dobrze się skalowała. Wielka Brytania skaluje się fantastycznie, a Pensylwania - w zasadzie mam wrażenie, że nie ma co siadać w mniej niż 4 osoby. W 3 jeszcze ujdzie, ale w 2 - to już jakaś pomyłka.

      I to jest piękne we Wsiąść do Pociągu, że każdy znajdzie coś dla siebie dzięki mnogości dodatków :)

      Usuń
  3. Generalnie wydaje mi się, że UK-Pensylwania to najlepszy dodatek i obie mapy mają dużo do zaoferowania, chociaż Wielka Brytania podoba mi się dużo bardziej niż Pensylwania. Przede wszystkim daje duże pole do popisu dzięki technologiom (odpowiednio dobrane dają dużą szansę na zwycięstwo).

    Z kolei w Pensylwanii przeszkadza mi to, że trasy są na tyle długie (podobnie jak objazdy), że czasami już przy początkowych biletach wiem, że nie mam dość wagonów, żeby poprowadzić wszystkie trasy. Jasne, gra polega na tym, żeby racjonalnie określać swoje możliwości i moce przerobowe, no ale nie przesadzajmy... Nie na samym początku gry. No i gdzie tu miejsce na dobieranie kolejnych biletów?

    Chociaż nie da się ukryć, że akcje są doskonałym pomysłem i sprawiają, że do samego końca nie wiadomo kto wygra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (To samo jest przy USA podstawowym. Mało połączeń, długie fragmenty.)

      Dobieranie biletów w ogóle jest w Pensylwanii bardzo ryzykowne, nawet jak masz jakieś wagoniki, bo z mojego doświadczenia wynika, że i tak trafimy na coś, co się w ogóle nie będzie pokrywać ;) Tak to można na minusie skończyć.

      Ale, jak już pisałam, mam nadzieję jeszcze ograć Pensylwanię. Może moje odczucia się zmienią i podskoczy w rankingu...

      Usuń
  4. Cóż z wymienionych mamy tylko Afrykę i Holandię i właśnie tę drugą lubimy bardzo, zapewne kwestia gustu i rozgrywki nie polujemy na bonusy i nie ukrywamy przed sobą kwitów, no i gramy z 8 latką. Jest to z dotychczasowych najbardziej biletodobieralny dodatek, co do czytelności pierwsza rozgrywka była trudna teraz się przyzwyczailiśmy. Choć nadal najukochańsza jest Skandynawia, a najnudniejsza Europa, chętnie przetestowałabym Azję, Europę z dodatkiem i dookoła świata. Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzisz, bo nie gracie rywalizacyjnie - w sumie się nie dziwię, skoro z dzieckiem. Tylko taka gra to niejako zaprzeczenie samej idei Holandii, gdzie właśnie te ukryte kwity i kolosalne bonusy są kluczowe. Za to Twój post pokazuje coś, co bardzo sobie cenię w całej serii Wsiąść do Pociągu - to, jak pieknie poddaje się dowolnym próbom adaptacji zasad na potrzeby grupy. Widzę, że u Was też się pod tym względem sprawdza :)

      Skandynawia też u mnie jest numerem jeden, numerem dwa (juz z dodatków) Wielka Brytania. W Europę gramy regularnie na 5 osób, ale własnie w taki dynamiczny, rywalizacyjny sposób, więc aż tak nie odczułam nudy. Szczerze mówiąc nie sądzę, żeby dodatek do Europy tak wiele zmienił (jeśli mówimy o 1912 - to nadal ta sama gra).

      Dookoła Świata - zrecenzowałam już, ogarnę tekst i wrzucę w przyszłym tygodniu. Zapraszam :) i dzięki za odwiedziny :)

      Usuń