czwartek, 8 czerwca 2017

Tysiąc wspaniałych słońc - Khaled Hosseini

Tysiąc wspaniałych słońc - Khaled Hosseini wyd. Albatros
Są takie książki, o których jest ciężko pisać, bo są dla nas zbyt ważne. Tysiąc wspaniałych słońc to dla mnie taka historia. Zabierałam się do napisania jej recenzji niemalże z nieśmiałością, a potem poprawiałam kilkanaście razy. I wiecie co? Nadal mam wrażenie, że nie dość wyraźnie podkreśliłam geniusz autora oraz piękno opowieści. Cóż, widać tak musi być…

Mariam, nieślubna córka ubogiej służącej, i znacznie młodsza od niej Lajla, błękitnooka nastolatka, której ojciec pragnął dla niej kariery naukowej. Pochodzą z różnych środowisk i na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego, prócz jednego: żadna z nich nie miała wyboru, poślubiając tego samego mężczyznę, starszego od każdej z nich o kilkadziesiąt lat Raszida. Obie kobiety zbliżają się do siebie, walcząc z tyranizującym je mężem, ale też z przeciwnościami losu i trudami życia w słońcu i pyle Kabulu pod dominacją Talibów. Życie tych dwóch kobiet stanowi kanwę, na której Khaled Hosseini tka swoją poruszającą historię. Zaraz… Dwie zwyczajne kobiety w burkach i mąż-psychopata – brzmi banalnie? Być może, ale na szczęście o Tysiącu wspaniałych słońc można powiedzieć wiele, ale na pewno nie że jest banalna.


Przede wszystkim to jedna z niewielu – żeby nie powiedzieć: jedyna – książka z motywem „zły muzułmanin znęca się nad żoną”, jaką mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, a sama przeczytałam z ogromną przyjemnością (i to więcej niż raz). Może dlatego, że Hosseini pisze o życiu swoich bohaterek w bardzo naturalny sposób, bez niezdrowego zacietrzewienia i napastliwego tonu, które są tak charakterystyczne dla tego rodzaju „literatury”. Porusza kwestie ciężkie do zrozumienia i zaakceptowania przez zachodnich czytelników, ale robi to bez zniekształcającego obraz filtru kulturowego. W swoich słowach jest po prostu szczery, dzięki czemu jego powieść i bohaterowie są wiarygodni, niejednoznaczni i poruszający.

Dzięki Hosseiniemu można sobie zdać sprawę, że gdyby usunąć z pierwszego planu afgańską burkę i społeczne przyzwolenie na poligamię, to historia ta mogłaby wydarzyć się gdziekolwiek, w każdej kulturze. Ostatecznie wsparcie, przepięknie opisana przyjaźń, a także prawdziwa miłość w tej powieści nie uosabiają się w postaci blond Europejczyka, przybywającego niczym książę na białym koniu. W Afganistanie, jak i w każdym innym miejscu świata, żyją tacy sami ludzie, jakich znamy tutaj – dobrzy i źli – nawet jeśli ci źli bardziej rzucają się w oczy. I właśnie o takich zwykłych ludziach pisze Hosseini.

I to pisze, zaznaczmy, naprawdę dobrze. Świetny, obrazowy styl autora to coś, co dodatkowo odróżnia historię Mariam i Lajli od innych pozycji o podobnej tematyce. Książka jest po prostu bardzo dobrze napisana. Nieprzegadana, dynamiczna akcja, wiarygodne dialogi i poruszające wydarzenia sprawiają, że nie sposób się od niej odebrać. Atmosfera prażonego słońcem Kabulu jest wręcz namacalna. Hosseini pisze tak, jakby z każdym akapitem dawkował czytelnikom czyste emocje – i mam takie wrażenie przy każdej z jego powieści. Tysiąca wspaniałych słońc nie da się czytać obojętnie i bez zaangażowania. Każde słowo jest przemyślane, każde ma swoje miejsce i każde porusza jakąś ukrytą strunę w sercu, a po odwróceniu ostatniej strony książka na długo zostaje w pamięci. Powiem wprost – uwielbiam jego styl, mimo (a może dlatego?) że tak wyróżnia się na tle książek, które na ogół czytam.

Fascynuje mnie też Afganistan Hosseiniego; tęsknota za tym, czym był kiedyś i czym mógł się stać, przebrzmiewa ciągle w jego książkach. Jest to tęsknota za Afganistanem z 1988 roku, gdy dziesięcioletnia Lajla, o pięknych, długich, rozpuszczonych włosach, ubrana w europejski strój, mogła bez opieki wracać z koleżankami ze szkoły. Za Afganistanem, w którym kobieta – choć kulturowo dano jej inną rolę niż w Europie – mogła się kształcić, opuszczać swobodnie dom i rozmawiać z mężczyznami. Za Afganistanem, który widać na zdjęciach z tamtych czasów, ukazujących roześmiane studentki w krótkich sukienkach. Za Afganistanem sprzed przybycia mudżahedinów i sprzed rządu Talibów.

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dramatyczne i gwałtowne były zmiany, które przekształciły ten kraj, ani o tym, jak duży potencjał miało to miejsce wcześniej. Nic dziwnego, w końcu o Afganistanie słyszymy dziś w mediach niemal wyłącznie w kontekście kolejnych konfliktów czy interwencji zbrojnych. Wydaje mi się że choćby przez tę inną perspektywę „Tysiąc wspaniałych słońc” jest godne uwagi. Bo choć książek o Afganistanie nie brakuje, to rzadko kto pisze tak pięknie jak Hosseini o tym kraju, jego mieszkańcach i odmiennej kulturze, o której nadal wiemy zbyt mało.

Tysiąc wspaniałych słońc to również jedno z najbardziej poruszających zakończeń, jakie kiedykolwiek dane mi było spotkać w literaturze. Z jednej strony ciepłe i optymistyczne, z drugiej naznaczone cierpieniem. Nadzieja, śmierć, radość i smutek w rękach Hosseiniego tworzą harmonijną kompozycję. Ciężko powiedzieć coś więcej bez zdradzania zbyt wielu szczegółów, mogę więc jedynie gorąco polecić tę tę książkę, nawet jeśli pozornie to „nie Wasze klimaty”.


Tytuł: Tysiąc wspaniałych słońc
Autor: Khaled Hosseini
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 431



25 komentarzy:

  1. proszę przywieźć z domu następnym razem! będę czytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisałam sobie. Jak to nie pomoże i nie przywiozę, to niestety, okaże się, że skleroza postąpiła za daleko ;)

      Usuń
  2. Ta książka to zdecydowanie moje klimaty. Na pewno znajdzie się na mojej liście książek do przeczytania . Wporst muszę :) Ja w tym klimacie polecam "Kiedyś byłam księżną" Mocna historia na faktach... Viki z www.zaczytanav.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, warto :) Jest bardzo dobrze napisana. Jak zresztą wszystko tego autora :) Coś czuję, że u mnie sporo w tych klimatach się będzie pojawiać... Zerknę też na tę "...księżną". :)

      Usuń
  3. Podoba mi się, jak o niej napisałaś. Widać, że naprawdę Cię poruszyła i tym bardziej zachęciłaś mnie do sięgnięcia po nią!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) mam nadzieję, że się spodoba. Czytałam ją trzy razy (podobnie jak "Chłopca z latawcem") i za każdym razem zachwyca i porusza tak samo.

      Usuń
  4. To bardzo mocna książka, jak wszystkie o arabskich kobietach. Ale zgadzam się, że jest piękna. Czytałam jeszcze jedną książkę autora "A góry odpowiedziały echem", ale już mi się tak nie podobała. Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest mocna i porusza. I za każdym razem budzi takie same emocje :)

      "Góry" to książka specyficzna. Miałam potwornego doła po lekturze i to przez dłuższy czas. Historie splatają się w bardzo misterny sposób i styl nadal jest niesamowity, ale jest to książka tak pesymistyczna w swojej wymowie (nawet te motywy "dające nadzieję" są bardzo gorzkie), że ciężko porównać mi ją z czymś innym. Może dlatego nie spodobała się Tobie?

      Małe sprostowanie - to nie jest o świecie arabskim :) Afgańczycy, podobnie jak np. Irańczycy, nie są Arabami, mało tego, obrażą się o takie stwierdzenie ;) To świat muzułmański, ale nie arabski.

      Usuń
  5. Czytałam te książkę już pare dobrych lat temu ale pamietam ze była rewelacyjna , podobnie jak pozostałe pozycje autora.polecam
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mogę się tylko podpisać pod każdym słowem :)

      Usuń
  6. Uwielbiam tę powieść, ale moje serce autor zdobył tytułem "Chłopiec z latawcem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Chłopiec z latawcem" to też moj nr jeden (pod wieloma względami - pierwsza przeczytana książka po angielsku, pierwszy Hosseini ;)), ale na razie jakoś nie mam odwagi recenzować. Już tutaj czułam, że nie potrafię oddać zachwytu tą książką tak, jak bym tego chciała...

      Usuń
  7. Bardzo lubię takie klimaty! swego czasu non stop czytałam tego typu książki! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta się wyróżnia na plus wśród książek "Tego typu" :)

      Usuń
  8. Polecam Chłopca z latawcem tego samego autora. Naprawdę ciężko nie uronić łzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Chłopca, ale nie mam odwagi zrecenzować. Może kiedyś :) Piękna, poruszająca książka.
      Zresztą ja polecam wszystko, co Hosseini napisal i co kiedykolwiek napisze. "A góry odpowiedziały echem" wpędziło mnie w poważnego doła, ale było bez wątpienia dobrą książką.

      Usuń
  9. Jeśli nie wiemy, co napisać o książce, bo żadne słowa nie wydają się wystarczająco dobre, to jest to najlepsza recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale coś trzeba napisać, żeby ludzie usłyszeli... :) szkoda, żeby takie tytuły odeszły w niepamięć przez zalew przeciętnych nowości!

      Usuń
  10. Świetna recenzja. Bardzo lubie książkk o tej tematyce i chętnie ją przeczytam. Dopisuje do listy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książki, które tak mocno nas do siebie przekonują, na zawsze pozostają w naszych sercach. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały Hosseini ma specjalne miejsce w moim sercu, ale niestety nie jest zbyt plodnym pisarzem (3 książki i 4 ani widu, ani słychu).

      Usuń
  12. Przepiękna książka, zresztą Hosseini tylko takie pisze, mocne, bardzo zapadające w pamięć historie. Pozdrawiam i zapraszam również do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Hosseini to geniusz słowa. Cieszę się, że trafiam na jego wielbicieli, miałam już wrażenie, że przez to, jak rzadko coś wydaje, odszedl już w niepamięć :(

      Usuń
  13. Cudowny klimat, aż popędzę do księgarni.

    OdpowiedzUsuń