poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Dzieci krwi i kości - Tomi Adeyemi


O Dzieciach krwi i kości usłyszałam jeszcze zanim pojawiły się choćby zapowiedzi tłumaczenia na polski. Ba, zdobyłam nawet wersję oryginalną i byłam zdeterminowana, żeby przeczytać ją po angielsku. Niestety, w międzyczasie oczywiście napatoczyło się kilka(dziesiąt) innych tytułów i zupełnie o niej zapomniałam... aż niedawno zaskoczyła mnie na wirtualnej półce w księgarni.

piątek, 5 kwietnia 2019

Zły król, czyli co się stało z Okrutnym księciem - Holly Black


Pamiętacie, jak pisałam o Okrutnym księciu? Sięgałam po tę książkę spontanicznie, zachęcona wizją "szekspirowskich" elfów - takich, co to Pratchett pisał o nich, że są urocze, bo rzucają urok, a ich uroda powala, ale strzałą. I pod tym względem się nie zawiodłam: Holly Black dała mi najbardziej elfie elfy według standardów brytyjskich mitów i kupiła mnie na tyle, że wprost nie mogłam się doczekać kolejnego tomu.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Waggle Dance - pszczela kościanka


Choć twórcy dowodzą, że każdy temat na planszówkę jest dobry (mamy w końcu nawet całkiem poważne gry o szyciu kołderki), to jednak niektóre motywy przewodnie mają w sobie szczególny urok. Dokładnie taką moc ma Waggle Dance - gra, w której zarządzamy rojem pszczół, rywalizując o jak najlepszy wynik w produkcji miodu, naprawdę zwraca uwagę i jest szczególnie atrakcyjny wśród osób "nowych" w świecie gier bez prądu. Przyjazna tematyka to jednak nie wszystko, jeśli kuleje mechanika - zobaczcie, czy w tym przypadku świetny pomysł sprawdził się w praktyce.

niedziela, 31 marca 2019

Wyniki Konkursu piracko-manhattanowego!

Uwaga uwaga :) Przed Wami wyniki konkursu, w którym można było wygrać grę planszową Manhattan oraz komiks paragrafowy Piraci.

Przede wszystkim dziękuję wszystkim ochotnikom za udział w konkursie - Wasz odzew mnie zaskoczył! :) ...podobnie jak kreatywność, bo zdecydowana większość zgłoszeń miała ponad 120 słów! Wyniki wahały się od 8 do... 200. 

poniedziałek, 25 marca 2019

Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow


Morrigan Crow jest przeklęta. Przynosi pecha - sobie i innym. Sprowadza na ludzi burze, powodzie, śmierć i przypalenie obiadu. Ku uldze społeczności, w której żyje, ma jednak umrzeć w swoje jedenaste urodziny - jak wszystkie przeklęte dzieci, chwała Bogu. Sęk w tym, że Morrigan... nie umiera. Zamiast tego rusza do najbardziej pokręconego miejsca, jakie potraficie sobie wyobrazić:  przed Wami Nevermoor!

sobota, 23 marca 2019

Ogień i Krew, część II - albo "Męki w Westeros"


Kolejna odsłona przygód z Ogniem i Krwią: pierwszy tom szedł mi jak po grudzie, ale teraz podchodziłam nieco bardziej optymistycznie, bo ostatecznie uznałam, że moje rozczarowanie było spowodowane niewłaściwymi oczekiwaniami - chciałam "Pieśni Lodu i Ognia parę wieków wcześniej", a dostałam "sfabularyzowane notatki G.R.R. Martina", ubrane w otoczkę kroniki. Cóż, myślałam, że najgorsze już za mną, bo przecież ostatecznie przyzwyczaiłam się do specyficznej narracji, ale... niestety.


Drugi tom Ognia i Krwi to jedna z tych kontynuacji (a w zasadzie nie kontynuacji, bo to jedna powieść, którą rozbito na dwie książki z powodów wydawniczych), o których ciężko mi cokolwiek napisać, nie powtarzając się. Szczególnie że w tym przypadku ciężko zdradzić coś więcej o fabule; wracamy do Westeros, które stoi w ogniu - w przenośni, ale i dosłownie, bo oto rozpoczął się Taniec Smoków - ale ze względu na szczątkową narrację zdradzenie jakichkolwiek bliższych informacji graniczyłoby ze spojlerowaniem.

Ogień i Krew to historia o tym, jak kolejne pokolenia Targaryenów próbują się powybijać, w czym ochoczo pomagają im inne rody Westeros. Pojawia się parę mrugnięć okiem i bezpośrednich nawiązań do historii znanej z Pieśni Lodu i Ognia - nic co wywraca spojrzenie na świat do góry nogami, ale parę informacji rzuca na znane nam wydarzenia nowe światło. A poza tym... no cóż, jest tu wszystko to, co w tomie pierwszym, tylko jakby bardziej: styl jest jakby bardziej kronikarski i oszczędny, krew się leje mocniej, trup się ściele gęściej, a ja cierpię jeszcze gorzej.

Bo Ogień i Krew jest dla mnie męczący. Doceniam to, jak szczegółowo Martin zaplanował poszczególne intrygi i jak ciekawy, wyrazisty świat się dzięki temu wyłania. Niestety, widać, że "kronikarski" styl jest tu ewidentnie pójściem po linii najmniejszego oporu. Gdyby zrobić z tego pełnowartościową powieść na miarę Gry o Tron, to trzeba byłoby napisać pewnie z pięć tomów, a jak wszyscy fani musieli już zauważyć, to Martinowi akurat ostatnimi czasy średnio idzie. Nie mogłam więc oprzeć się wrażeniu, że po prostu było mu łatwiej zebrać wszystkie spisane w podpunktach notatki, dodać parę kwiecistych scenek i "historii alternatywnych", które pojawiają się, gdy narrator zasięga innego źródła, i tyle. Można wydawać. Można zarabiać.

Przy recenzji pierwszego tomu napisałam, że bez mrugnięcia okiem oddałabym tę książkę za kolejny tom Pieśni Lodu i Ognia. Podtrzymuję to stwierdzenie i tym bardziej jest mi przykro, że "para" idzie u Martina w takie odcinanie kuponów, a nie w zakończenie tego, co przecież tak ładnie się rozwijało. Czy polecam Ogień i Krew? Obiektywnie - nie, a na pewno nie komuś, dla kogo te dwa tomy miałyby być pierwszym kontaktem z Martinem i jego światem. Fani serii muszą zadecydować sami, ale uczciwie ostrzegam, że to spotkanie może być bardzo, ale to bardzo rozczarowujące.

 
Tytuł: Ogień i Krew. Część 2
Cykl: Historia Targaryenów (tom 1 tutaj)
Autor: George R.R. Martin 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Liczba stron: 518





Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:

 Tania Książka
Sprawdźcie też inne bestsellery na stronie księgarni :)


piątek, 8 marca 2019

Co zamiast Monopoly?


Monopoly. Myślę, że każdy z nas miał kiedyś kontakt z tym tytułem - tym bardziej, że oprócz "oficjalnej" wersji na niczego niespodziewające się rodziny od lat czyhały też kolejne klony typu Eurobiznes czy Fortuna. Niestety, Monopoly robi bardzo złą prasę planszówkom w ogóle: potwornie długa, losowa i nudna rozgrywka sprawia, że na hasło "gram w gry planszowe" wielu ludzi nadal  patrzy na mówiącego z politowaniem ("a weź sobie znajdź jakieś hobby dla dorosłych"). A przecież współczesne planszówki są jak najbardziej "dla dorosłych"; mało tego, często stanowią niezłe wyzwanie intelektualne i świetną formę spędzania czasu ze znajomymi.

Co jednak zrobić, gdy trafimy na zdeklarowanego fana Monopoly? Ktoś przecież kupuje te wszystkie Monopoly Avengers, Monopoly Gra o Tron i pozostałe odsłony tematyczne! Przed Wami kilka propozycji gier, które mają szansę trafić do zwolenników starego, dobrego "monopolu" - znajdziecie w nich to wszystko, co kojarzy się z tym tytułem, ale... w lepszej wersji i nie na 3(+) godziny rozgrywki.

czwartek, 7 marca 2019

Konkurs! Wygraj grę Manhattan i komiks paragrafowy Piraci :)


Ahoj! Czy mamy na pokładzie jakichś fanów piratów, planszówek, komiksów albo budowania miasta? Jeśli tak, to uwaga: macie niezwykłą szansę na wygranie wyjątkowego pakietu, składającego się z rewelacyjnej gry Manhattan (zwycięzca Spiel des Jahres!) i komiksu paragrafowego Piraci. Klątwa Wyspy Shukanet

Aby ten rewelacyjny zestaw trafił w Wasze ręce, musicie zmierzyć się z poniższym zadaniem...

środa, 6 marca 2019

Planeta - kafelki w trójwymiarze


Wygląda na to, że budowanie własnych światów to chwytliwy temat w planszówkach - kiedyś pisałam o grze Mały Książę: Stwórz mi planetę, jakiś czas temu na bloga wpadł sprytny Orbis, a dzisiaj... No cóż, dzisiaj będzie kolejna gra kafelkowa o tej samej tematyce, ale za to w bardzo innowacyjnej, trójwymiarowej odsłonie: Planeta!

Sagrada - kościane witraże


Przez całe lata broniłam się przed grami abstrakcyjnymi, domagając się jakiegoś tematu współgrającego z mechaniką. Przełomem stał się ubiegły rok - w krótkim czasie do kolekcji dołączył Azul, Zamek Smoków i Santorini. Dziś na półce tuż obok nich dumnie stoi Sagrada.