poniedziałek, 21 sierpnia 2017

TBR... Again: 5 książek, które koniecznie muszę przeczytać ponownie


Zdarza Wam się czytać książki po kilka razy, czy raczej w pogoni za nowościami nie macie na to czasu? Ja wielokrotnie staję przed dylematem: sięgnąć po coś, co już znam, czy po jedną z wielu książek, które dopiero na mnie czekają? Życie jest takie krótkie, a (potencjalnie) dobrych powieści tak dużo!

Muszę jednak przyznać, że uwielbiam wracać do znanych mi powieści, odkrywać w nich nowe szczegóły. Niektóre książki pewnie pochłaniałam po kilka/naście/ razy (zwłaszcza w dzieciństwie bezkrytycznie czytałam w kółko to samo). 

Ostatnio udało mi się odświeżyć sobie Hrabiego Monte Christo i Grę Endera (cóż za zestaw) – i były to udane powroty, bo obie nadal tak samo zachwycają, choć oczywiście z różnych względów. Jednak te dwa tytuły to zaledwie kropla w morzu: lista „muszę przeczytać ponownie” jest niemal tak długa jak ta „muszę przeczytać, bo nie znam”… 

niedziela, 20 sierpnia 2017

Lotus - witajcie w czarodziejskim ogrodzie. Recenzja gry


Niektórzy kupują książkę ze względu na piękną okładkę. Z tego udało mi się już wyleczyć, jednak nadal bardzo łatwo decyduję się na zakup gry tylko dlatego, że mi się podoba. Tak było w przypadku gry Lotus, która jest po prostu przepiękna – w miarę postępu rozgrywki rozkwitają przed naszymi oczami kolejne kwiaty. Nie zawsze jednak „ładna” gra zostaje w kolekcji – tu liczy się raczej jakość i przyjemność z rozgrywki. Czy w tym przypadku była wystarczająca?

czwartek, 17 sierpnia 2017

Duchowe życie zwierząt - Peter Wohlleben


Są takie książki, po które po prostu musimy sięgnąć. Które zachwycają okładką, wykonaniem, ilustracjami, a do tego kuszą tym, co mamy nadzieję znaleźć w środku. Które odwołują się do naszych pasji, nawet tych, które gdzieś tam zaginęły w zabieganiu codziennego życia. Taką książką było dla mnie Duchowe życie zwierząt Petera Wohllebena.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Madame - Antoni Libera


Madame to opowieść o niespełnionej miłości licealisty do nauczycielki francuskiego, która, niby wycięta z francuskiego żurnala, pojawia się nagle jak barwny motyl na tle szarości polskich lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Nastoletni amant i jednocześnie narrator, obdarzony licznymi talentami erudyta (i to taki potwornie bezczelny, choć – muszę przyznać – w dość uroczy sposób), w desperacji zaczyna prowadzić pokrętne śledztwo, aby poznać bliżej swą Muzę.

Brzmi fascynująco? Nie bardzo, prawda? Na szczęście sięgając po Madame nie znałam takiego opisu, bo pewnie poczułabym się zniechęcona i straciłabym szansę na poznanie tej magicznej niemalże historii. Sposób narracji – nie, opowiadania – zachwycił mnie praktycznie od pierwszej strony i sprawił, że dosłownie pochłonęłam tę książkę. 

niedziela, 13 sierpnia 2017

Survive: Escape from Atlantis! - recenzja gry


Wulkan, kryjący się gdzieś w sercu wyspy, budzi się. Atlantyda rozpada się powoli, grożąc zagładą całej populacji. Gracze spróbują uratować jak najwięcej przedstawicieli swojego rodu, zanim dopadnie ich niechybna zguba...

Brzmi poważnie? Błąd! To lekka, pełna śmiechu rozgrywka, bazująca całkowicie na negatywnej interakcji. Będziemy ewakuować swoich ludzi z wyspy, jednocześnie dbając o to, czyhające w otchłani morza potwory dokuczały raczej naszym przeciwnikom niż nam. W czasie ewakuacji z Atlantydy nie ma miejsca na litość!

wtorek, 8 sierpnia 2017

Dom Kalifa. Rok w Casablance - Tahir Shah

Lubię czytać prawdziwe historie. Czasem okazują się bardziej niesamowite i fascynujące niż najbardziej nawet wyszukane pomysły, zrodzone w wyobraźni autora. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy życie prowadzi bohatera do świata, który – choć tuż obok – okazuje się całkowicie obcy. Tak właśnie jest w przypadku Domu Kalifa Tahira Shaha, magicznej powieści, w której autor opowiada historię swojej przeprowadzki z mgieł Londynu pod słońce Maroka. Już intensywnie niebieskie drzwi z mozaikowym zwieńczeniem, zdobiące okładkę, tchną duchem Orientu i zdają się obiecywać niesamowitą przygodę. Kolejne strony spełniają tę obietnicę z nawiązką.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Gry do plecaka - co zabrać na plażę? (część 2)



W poprzedniej części „Gry do plecaka” omówiłam gry, które moim zdaniem warto zabrać na wakacje, i które sprawdzą się na każdą okazję: do rozgrywek w pociągu czy samolocie, w parze i w dużej grupie. Zgodnie z Waszymi sugestiami z facebooka, oto kolejna część „Gry do plecaka”: tym razem kilka pomysłów na gry, które można zabrać ze sobą na przykład na plażę czy piknik  w plenerze. 

Wiadomo, karty nie lubią się z wiatrem, lepiej też nie zabierać gier z nadmierną ilością elementów, bo potem w piasku czy trawie po prostu ich nie znajdziemy. Mogłoby się wydawać, że miłośnicy gier są skazani na granie w państwa-miasta na własnych, dobrze przypiętych do podkładek kartkach, ale nie jest to do końca prawda…

czwartek, 3 sierpnia 2017

5 książek na lato


Nie miałam pewności, czy umieszczanie tego zestawienia na początku sierpnia to dobry pomysł, w końcu połowa lata już za nami. Z drugiej strony, oznacza to przecież, że jesteśmy w samym sercu wakacji: wielu z Was na pewno dopiero rozpoczyna sezon urlopowy, a niektórzy może pośpieszyli się z realizacją czytelniczych planów na lato i rozgląda się za nowym wyzwaniem. Przygotowałam więc dla Was kilka propozycji, które powinny świetnie sprawdzić się jako lektury na lato (niezależnie od pogody za oknem!).

środa, 2 sierpnia 2017

Gry do plecaka - co zabrać na wakacje? (część 1)



Gry przydają się na wakacjach w różnych okolicznościach – dla relaksu po całym dniu intensywnego zwiedzania, gdy dopadnie nas deszczowa aura, a nawet jako istotny punkt czysto rekreacyjnego wyjazdu. Często jednak staje się przed wyzwaniem, co w zasadzie powinniśmy spakować do torby podróżnej. Poniżej moje propozycje na różne okazje…

wtorek, 1 sierpnia 2017

Podsumowanie lipca


Chciałam dać ładne, letnie zdjęcie, z lazurową wodą i bezchmurnym niebem. Ale bądźmy szczerzy, obecne lepiej pasuje do pięknej pogody, jaką nad polskim morzem (i nie tylko) raczy nas tegoroczne lato. Cóż, deszcze sprzyjają czytelnictwu, jak wiadomo, choć na pewno milej byłoby przewracać strony na słońcu :)

Po trudnym czytelniczym czerwcu, lipiec okazał się przyjemnym zaskoczeniem. Nie tylko udało mi się sięgnąć po więcej książek, ale też niemal wszystkie były co najmniej dobre. A w każdym razie - żadnego prawdziwego gniota. Oby sierpień upłynął podobnie :)